18 września 2007

kącik poetycki

Jak Wam się wydawało, że na tym blogu nie będzie żadnych wierszy, to źle Wam się wydawało :P Będą. Zacznę od wierszy made in Ukraine, chociaż nie wiem, czy Jurij A. nie pisał tego gdzieś na obczyźnie... Tak czy inaczej, Jurij Andruchowycz w utworze Nothing but Budapest (przekład Bohdana Zadury) i przypisy:

Nawet mógłbym myć spalinowe lokomotywy
na dworcu Keleti*-
żeby tylko być bliżej Budy** z jej zielonymi wzgórzami.
Żeby tylko nie mówić ani słowa,
siedzieć i słuchać,
jak wszyscy wokół mnie o czymś mówią po węgiersku.

Zgodnie z Peterem Zilahyem
w ciągu ostatnich kilku lat
Węgrzy stracili światowy prymat
w samobójstwach***
i teraz są tylko gdzieś w pierwszej
piątce.

To może oznaczać, że oni
odnajdują coraz większe porozumienie ze światem.
Czyli że coraz więcej ludzi rozumie ich język.****
To równie dobrze
może nie oznaczać nic
poza przedwczesnością tego wniosku.*****

(...)

wiersz jest długi, może resztę napiszę w kolejnych odcinkach

* jak macie zamiar przyjechać do mnie pociągiem, to najlepiej na ten właśnie dworzec, jest blisko centrum Pesztu, bo taki dworzec Deli np to na końcu Budy, daleko i trzeba się przesiadać...
**Buda rzeczywiście jest zielona i górzysta, a dworzec Keleti wcale nie jest blisko Budy, dlatego pewnie bohater wiersza, i zarazem jego podmiot liryczny chciałby trochę zarobić, myjąc lokomotywy, wtedy mógłby wsiąść na dworcu w metro i tam pojechać, ale mógłby też wsiąść w autobus nr 7, przejechać kilka przystanków do Blaha Lujza ter i tam wsiąść w tramwaj nr 4 lub 6, za Margit Hid jest już Buda, a tramwajem łatwiej bez biletu niż metrem;)
*** teraz przodują pewnie Japończycy, chyba że Finowie...
****tak, tak, ja kupiłam dzisiaj podręcznik do węgierskiego i słownik magyar-angol i vice versa
***** i co z tego, skoro położyłam to od razu na półce?


8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Chyba wystraszyłaś tą poezją tzw. kwiat polskiej młodzieży, który tu komentuje posty, bo nikt nic nie napisał...

aga pisze...

no tak - polska młodzież, ukraiński poeta, wiersz o węgierskim mieście... czego ja się spodziewałam?

Anonimowy pisze...

Może austriackiego gadania?:P

aga pisze...

czeskiego filmu?

Anonimowy pisze...

Przynajmniej obyło się bez przejawów typowo niemieckiej buty.

aga pisze...

tak, poezję komentatorzy potraktowali raczej z typowo brytyjską rezerwą...

Anonimowy pisze...

No tak, najlepiej opuścić bloga po angielsku, bez żadnego komentarza...

aga pisze...

widocznie poezja to jak tureckie kazanie :P