25 sierpnia 2007

kariera, kariera...

Przygotowania do wyjazdu powoli się toczą - zostałam już (wreszcie!) wpisana na listę mailingową, coby utrzymywać łączność z innymi erasmusami w Budzie i Peszcie, no i wybieram się na wycieczki organizowane dla tych właśnie erasmusów (Koszyce, Wyszehrad, Transylwania...) i tylko trochę mnie śmieszy ta odwrócona sytuacja ;), we Wrocławiu to ja osobiście takie ekskursje organizuję... A tymczasem po raz kolejny zasiadłam przed mikrofonem radia Opole ;) Znów na kilkanaście minut zostałam Panią Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 17 im. Calamity Jane... Audycja pewnie już niedługo (ekhem) będzie do ściągnięcia z archiwum Studni.



Na zdjęciu ja przed studiem i gumy przyklejone pod stołem... a to miała być porządna akademia, Pani Dyrektor!!! (zdjęcie by Zoe)

P.S. No i proszę, jak trzeba, to się w tym archiwum mp3 starają ;) W komentarzach bezpośredni link do audycji i wskazówki, gdzie szukać tych najważniejszych kilkunastu minut :D (dzięki, Stiopa :*)

16 sierpnia 2007

internet - nieocenione źródło informacji

...tak w ogóle to będę studiować tu.

a czego się dowiedziałam z sieci? heh, że w akademiku, we wspólnej kuchni, są lodówki, ale wiele rzeczy z nich ginie ;) oraz, że pokój w akademiku jest sprzątany raz w tygodniu i co tydzień wymiana pościeli - no bajka po prostu. Pralka dostępna za darmo, internet podobnie. :) Tylko żadnych urządzeń elektrycznych w pokoju nie ma (a światło jest?). Co nieco o akademikach do poczytania tu.


administracja i biurokracja

Zapomniałam wcześniej napisać, jak poszło z załatwianiem papierów. Otóż, w DWZ bez najmniejszego kłopotu, nawet niepodpisany Learning Agreement nie stanowił problemu - przecież i tak dopiero na miejscu się okaże, jakie przedmioty i za ile punktów mogę sobie wybrać... No więc kontrakt podpisałam i zajęło to w sumie jakiś kwadrans. Zebrałam więc potrzebne papiery i do NFZ-u po Europejską Kartę Ubezpiecznenia Zdrowotnego - i tu się zaczęło: po pierwsze, wniosek wydrukowany 2 dni wcześniej ze strony Narodowego Funduszu okazał się nieaktualny, przeterminowany po prostu i w ogóle do wyrzucenia; dostałam nowy. Ale sam wniosek to nie wszystko - legitymacja studencka i książeczka ubezpieczeniowa dla członka rodziny osoby, która płaci za mnie składki to też za mało. Trzeba iść do ZUS-u po odpowiednie zaświadczenie, że mama naprawdę za mnie te składki płaci... No dobra, to idę do ZUS-u. Na miejscu okazuje się, że przez ponad 2 lata nie jestem ubezpieczona! (anarchistka mimo woli). No więc mama musi wypełnić formularz, że mnie zgłasza do ubezpieczenia, wziąć ten, który jest potrzebny w NFZ-ie, w obu miejscach zostawić ksero mojej legitymacji studenckiej, do NFZ-u zanieść mój wniosek, załączniki z ZUS-u, rzeczone ksero i pisemne upoważnienie ode mnie, że może odebrać moją kartę... A ja w tym czasie ruszam w BIeszczady ;) Na Połoninie Caryńskiej dostałam sms: "Załatwiłam kartę. Mama". Super, nie? Na szczęście panie w urzędach miały już zrobione paznokcie i mogły spokojnie pracować...

Budapeszt coraz bliżej...



Wróciłam z naprawdę udanej wyprawy w Bieszczady, tylko Bukowe Berdo jakoś nie może się nas doczekać... ale kiedyś tam wlezę, na pewno! A w ogóle to od tego łażenia popsułam buty, co widać na zdjęciu.


Wyjazd do Budapesztu coraz bliżej, tato (czyli mój kierowca) zarezerwował juz nawet hotel i wybierają się z mamą na węgierski weekend, przy okazji odstawiając córeczkę na uniwersytet ;) Ja już zaczynam czuć lekki stres, ale bez paniki - mam "mentora", czyli kogoś, kto mi pomoże na miejscu, taki ichni "2 Wroclaw" - normalnie "Aga po drugiej stronie lustra" :D Ciekawe doświadczenie, tak sobie myślę, może jakieś pomysły da się przeszczepić na wrocławski grunt i nasz mały wolontariat stanie się niezłą manufakturką...?


Heh, póki co, to jeszcze trzeba skończyć 4. rok na UWr, czyli napisać szkic z krytyki filmowej, dostać wpis i oddać indeks do dziekanatu - niby proste, ale... ech, gdyby mi się chciało tak, jak mi się nie chce... Zresztą mam nowe hobby - filcowanie :D (więcej o tym można poczytać tu).


No, to na koniec może jakiś ładny bieszczadzki landszaft...

P.S. Oba zdjęcia by Stiopa i żeby mi tu nie marudził, że bez kopirajta wykorzystane ;P