
Kubu(sia) już Wam pokazałam, ale to nie wszystko - mają tu słodycze Wedla pod pseudonimem, którego nie pamiętam, a tymbarki chowają się pod etykietką 'topjoy', tylko co z tego, skoro szata graficzna opakowań niezmieniona. Stiopa, nie ciesz się przedwcześnie - zamiast jabłka z miętą mają samo jabłko ;)
anyway, w piątek po drodze na wydział prawa (orientation day), weszłam do sklepu po wodę, ale skusił mnie porzeczkowy tymbark (ja się będę upierać przy tej nazwie, 'topjoy' brzmi idiotycznie), patrzę pod kapsel, a tam: "
P.S. Podziękujmy teraz lokalnemu władcy komputerów za przywrócenie mi łączności ze światem: köszönöm szépen
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz