12 września 2007

Quaesruta Office vol.3

Trzeba sobie zrobić legitymację studencką - zgodnie z wskazówkami koordynatora poszłam już w poniedziałek do kwestury. Z całym ekwipunkiem - wypełniony formularz, paszport, 2 zdjęcia, kasa. Trochę oczywiście pobłądziłam, bo mapka, którą wręczył mi pan koordynator to była chyba kopia kopii kopii i nic nie było widać. No, ale w końcu się udało. Wchodzę, a tam jakieś numerki się wyświetlają w rogu na małym ekranie, a tłumy studentów trzymają w rękach jakieś numerki, co wyglądają jak paragon z kasy w markecie. Spytałam co i jak, no i się okazało, że muszę sobie podejść do machiny, nacisnąć guzik i odebrać numerek. Ale guzików jest kilka, napisy przy nich tylko po madziarsku (typowe) i co ja mam z tym fantem zrobić? No to napadłam jakieś "świeżynki" z pierwszego roku (wiedzieli mniej więcej tyle, co ja, ale przynajmniej znają węgierski) wytłumaczyli, że to ten drugi od góry. Naciskam, a tam zamiast numerka jakieś napisy. Świeżynki mówią, że tam napisali, że dzisiaj ful i już nic nie załatwię... No dobra.

We wtorek i środę dostałam taką samą karteczkę...

2 komentarze:

Unknown pisze...

Okiem antropologa: jest to przypadek znanego w świecie antropologicznym kultu cargo;-) zasłyszane/podglądnięte numerki (ktorych rodowód odnaleźć możemy w kulturze Zachodu;p) zaadaptowano do owej dzikiej kultury, zmieniając jednocześnie ich semantykę.. "Numerki" to zapewne ekwiwalent jakiegoś bóstwa (jeszcze o nim nie pisałaś.. no ale to dlatego, że jesteś tam od paru dni, a kwestie tabu są najtrudniejsze do zaobserwowania;-) "Świeżynki" nic nie wiedzą, bo proces enkulturacji wymaga czasu.. poza tym muszą oni być jeszcze poddani tak zwanym rites de passage, aby być w pełni uczestnikami tej jakże dzikiej dla Ciebie (i jak to wynika z Twoich relacji - dla nas) kultury ;-)
By przywołać mistrza-dekadenta-kochanka Witkacego-lorda Nevermore Bronisława Malinowskiego: Chcesz poznać kulturę, zacznij od języka:-)
do następnego odcinka

Unknown pisze...

Te profesor...